J eden Antyk

Moderator: Krzysiekniepieklo

J eden Antyk

Postprzez jeden antyk » środa, 7 lipca 2021, 18:04

Urodziłem się w rodzinie niewierzących. Nie chodziłem do kościoła. Nie pobierałem żadnych nauk religijnych jako dziecko i do 28 życia nie interesował mnie Bóg. Ewangelię traktowałem jako bajeczkę dla naiwnych. Jednak to życie przez cały czas nie oferowało nic co mnie mogłoby motywować. Generalnie, cały czas szukałem fundamentu, dla którego warto by było żyć. Fura, skóra i komóra owszem, ale po jakimś czasie zaczyna nudzić i oprócz tego we wciąż zmieniającej się rzeczywistości ta walka "o swoje" też potrafi zmienić człowieka na gorsze. Rodzina jako fundament? To jest to, pomyślałem. Ale troski życia i walka o przetrwanie też potrafią człowieka zagłuszyć. Był to też czas, że gdzie się nie obejrzałem, to chlanie wódy i wszędzie dostosowanie do innych wron. I jak tu nie pić wśród pijących aby na chwilę rozweselić swoje serca? I jak żyć i być w grupie gdy czujesz, że to nie to? Wszedłem wtedy we wschodnie medytacje, poszukując stałości, siły i mądrości. Do tej pory szedłem jak ślepiec i wszedłem jak ślepiec. Bez żadnej wiedzy zacząłem wprowadzać się w trans przez słuchanie muzyki w słuchawkach. Nie wdając się w szczegóły Bóg mnie uratował i wyrwał z czegoś co można nazwać opętaniem.
Byłem wtedy człowiekiem nadziei, że znajdę.
I w końcu znalazłem.
To jednak dopiero początek szukania z nadzieją i zalążkiem wiary. cdn...
jeden antyk
 

Postprzez » środa, 7 lipca 2021, 18:04

 

Re: J eden Antyk

Postprzez jeden antyk » czwartek, 8 lipca 2021, 18:08

cd
Nie miałem nic: ani Biblii, ani kogoś kto powiedziałby mi co dalej robić. Kołatało mi jedynie w głowie aby kupić biblię, ale też czułem, że za głupi jestem do samodzielnego czytania. Po kilku miesiącach zapukali do mnie ŚJ. Dzięki nim miałem tzw "warszawkę" no i początki wspólnego czytania. Później kupiłem ich przekład NT. Znów -po kilku miesiącach wspólnego tzw studiowania zrezygnowałem - byłem w kropce. Odszedłem, bo wciąż czułem, że na siłę mam uznać niektóre wyjaśnienia a ich nie rozumiałem. To zwykła szczerość przed samym sobą i innymi, choć mieli inne zdanie. Miałem moralnego kaca po tym wszystkim. Zacząłem trochę czytać samodzielnie z dużymi przerwami. Trochę poczytałem o " odnowie w Duchu Świętym" i spotkałem dawnego znajomego, który "zaproponował" mi aby zostać katolikiem. Okazało się, że wystarczyło moje wyznanie wiary i mogłem przystąpić do Chrztu (oczywiście musiałem spełnić kilka wymogów). I tak zostałem Ochrzczony, nie w sobotę, a w niedzielę. Okazało się też, że będąc małym dzieckiem moja babcia po kryjomu (bez wiedzy moich rodziców) ochrzciła mnie. Rodzice zabrali mnie ze szpitala z uwagi że wg nich nie rokowałem nadziei na przeżycie kilku godzin. I wyszło, że jestem chrzczony dwa razy. Jednak nie uznawałem "mocy" tego ukrytego chrztu, a po za tym bardzo chciałem oficjalnie przed Bogiem i ludźmi powiedzieć: Tak, wierzę. Dostałem też "katolicki" przekład NT. I znów zamiast żywego słowa -nauka; zamiast działania i życia - martwe gesty, puste słowa i rutyna. Zupełnie coś innego niż np w Dziejach Apostolskich. Trochę też wtedy byłem jak szukający Chrystusa to tu, to tam. Znów zacząłem czytać NT i wręcz przyssałem się do tego. Miałem 3 różne (trochę różne przekłady) jednak po czasie znów uznałem, że za głupi jestem i chyba będzie greki się nauczyć to może wtedy lepiej zrozumiem przesłanie... ale... wciąż pojawiały się słowa: że Jezus przyśle wspomożyciela i On wyłuszczy co i jak.
A to na cd...
jeden antyk
 

Re: J eden Antyk

Postprzez jeden antyk » niedziela, 18 lipca 2021, 18:09

Zacznę od tego gdy będąc ateistą zacząłem uważać, że każdy człowiek ma prawo wierzyć w to co chce i oddawać temu cześć i pieniądze.
Widziałem wtedy świat jak jedno wielkie targowisko: próżności, niedostatku, biedy i mordów.
Natomiast w głównym zarysie jako zgodne z naturą: że jest to walka o byt i przetrwanie. Pod tym względem nic się nie zmieniło.
Powiedzcie sami, czy jest szansa na wyjście z tego Babilonu-Rzymu? Czy znajdą się jakieś drzwi ucieczki pośród ulic spływających jednocześnie krwią i przepychem na tej krwi budowanym?
Wiele razy słyszałem: po co ci to? Zajmij się rzeczywistością. Filozofujesz itp...
Walczyłem wtedy ze swoimi wewnętrznymi słabościami i z zewnętrznymi aby zawrócić i żyć jak człowiek.
Tylko, że ten świat pogrążony w śmierci, nie ma mi nic do zaoferowania. Oczywiście po za jednym... tęsknota za wszystkim o czym zwykli ludzie czasem marzą. Dziś widzę, jak te marzenia są wykorzystywane do pracy na fałszywą i krótkotrwałą chwałę. Często postrzegam ten świat jako pustnię, na której ludzie błądzą w poszukiwaniu źródła wody by przetrwać kolejny dzień.

Cóż mogę powiedzieć? Jeśli ktoś się napije wody żywej, więcej pragnąć nie będzie. I to jest prawda.
Jak i to, że widząc ludzi poszukujących odpocznienia będziecie nawoływać do jedynego prawdziwego źródła pokoju.
Ale jak kto chce, i jeśli ktoś woli biegać to tu to tam, to niech biega. Albo jak ktoś myśli, że ma swój sposób na zbawienie, to niech tak ma.
Ostrzegam jednak każdego, jeśli wierzysz z chciwości serca i przeklinasz swoich bliskich i uważasz że nie będą zbawieni a ty tak, to lepiej daruj sobie wiarę w Boga.
jeden antyk
 

Postprzez » niedziela, 18 lipca 2021, 18:09

 


Powrót do O mnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron